#2016-11-09 02:59:29 

MalkoNtenkA

Użytkownik

Posty: 43

Skąd: Bydgoszcz

Wiek: 37

Rok temu zatrudniłam się w pewnej firmie. Szukałam pracy i potrzebowałam czegoś na szybko, więc uznałam, że nie będę wybrzydzała. Od początku czułam, że z atmosferą jest coś nie w porządku, ale myślałam, że jestem przewrażliwiona, że stres, bo jestem nowa i tak dalej. Niestety było coraz gorzej. Szefowa jest po prostu osobą niezrównoważoną – krzyczy na swoich pracowników, wyzywa ich, ciągle rzuca jakieś złośliwe komentarze i nigdy nie jest zadowolona z efektów pracy, choćbyśmy siedzieli po 10h w biurze… Może i zniosłabym to jakoś, ale na mnie szczególnie się uwzięła. Kiedy przychodzę do pracy daje mi tysiąc zadań, które wcale nie przynależą do mojego stanowiska. Na przykład wysyła mnie po latte na wynos do pobliskiej kawiarni, a kiedy wracam to jest oburzona, bo ona przecież chciała cappuccino. Pieniędzy za zakup nie oddaje, a kubek potrafi wylądować w koszu. Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale dużo takich drobiazgów i można oszaleć… Bardzo często robi też wycieczki personalne, mówi jaka to jestem głupia, beznadziejna, nudna, sztywna, brzydka (!). Upokarza mnie przy innych. Na przykład siedzimy z koleżanką w pokoju, ona nagle wchodzi, rzuca mi na biurko papier i wyskakuje z pretensjami, że nie zrobiłam dokumentacji (o którą nawet mnie nie poprosiła, o której nie byłam w stanie wiedzieć). Zwraca się do koleżanki i mówi jej, że jestem beznadziejną pracownicą, że to cud, że ona w ogóle mnie zatrudniła i tacy jak ja zawsze prędzej czy później kończą na bezrobociu. W końcu naprawdę rozstroiłam się psychicznie, chciałam się zwolnić, bo pomyślałam, że dłużej nie dam rady. Moje poczucie wartości spadło jak nigdy wcześniej, zaczęłam wierzyć w to, że jestem niekompetentna i głupia… Ale jak próbowałam rozmawiać o tym z szefową to mnie wyśmiała mówiąc, że jak się zwolnię to ona mi zrobi taką „rekomendację”, że na pewno skończę pod mostem i nikt mnie nie zechce. Że przecież i tak cudem znalazłam tę pracę u niej. Zaczęłam chodzić do lekarza, zdiagnozował u mnie nerwicę, w końcu odważyłam się i zwolniłam… Czy mogę wygrać sprawę o mobbing? Rozpisałam się, ale chciałam dobrze opisać sytuację.:( Jak zrobić dobry pozew?
#2016-11-09 05:42:33 

taste_of_memory

Użytkownik

Posty: 7

Skąd: Koszalin

Wiek: 29

no ja też jestem ciekaw… da się w ogóle wygrać w sądzie z pracodawcą?
#2016-11-09 07:58:44 

BakuGan

Użytkownik

Posty: 38

Skąd: Tarnów

Wiek: 32

Oczywiście, że da się wygrać.:) Współczuję Pani historii, ale na szczęście Kodeks Pracy potrafi też bronić praw pracownika. W tym przypadku każdy dobry adwokat jest w stanie złożyć rzeczowy pozew, który ma szanse na wygraną w sali rozpraw. Jeśli chodzi o mobbing to przede wszystkim mamy tutaj znamiona długotrwałego, uporczywego nękania i pogorszenia stanu zdrowia, a to ważne w rozpatrywaniu tego typu spraw sądowych. Opinia lekarza i zdiagnozowanie nerwicy mogą być szczególnie przydatne. Musiałaby Pani zastanowić się nad jeszcze innymi dowodami, które po przekazaniu do kancelarii prawnej mogą stać się podstawą o uzyskanie odszkodowania. Może ma Pani zachowaną jakąś obraźliwą korespondencję służbową? Czy Pani współpracownicy zgodzą się zeznawać? Jeśli oni także są nękani, dla wszystkich byłoby to najkorzystniejszym wyjściem. Pozew zbiorowy ma znacznie większą siłę i pracodawca będzie musiał się do niego bardzo poważnie odnieść. Może nawet stracić firmę. Niewątpliwie jest to sprawa wymagająca, ale jak już wspomniałem, to kwestia fachowego przeprowadzania rozpraw. Niech Pani przejrzy oferty kancelarii adwokackich, na przykład tutaj lodz-adwokat.pl/o-mnie jest dobra kancelaria z Łodzi. Należy pamiętać, że pracodawca również będzie posługiwał się pomocą adwokata. Rozpatrując sytuację Pani ma przewagę, ponieważ w rozumowaniu prawa mobbing pokrywa się z przedstawionymi powyżej faktami. Na pewno jednak trzeba skonsultować się z fachowcami, aby chociażby dobrze ustalić rodzaj zadośćuczynienia i uporządkować wszystkie dowody.
#2016-11-09 10:11:31 

MalkoNtenkA

Użytkownik

Posty: 43

Skąd: Bydgoszcz

Wiek: 37

bardzo dziękuję Panu za odpowiedź… pocieszyła mnie.;) może uda mi się namówić jeszcze dwóch pracowników na wystąpienie do sądu. Jak to mówią w grupie siła. Przejrzałam też swoją korespondencję i mam kilka listów, które mogą się przydać. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Zgłoszę się do jakiejś dobrej kancelarii i zobaczymy.:)
DODAJ ODPOWIEDŹ
Copyright 2015